|
Zatrute boćki |
| Autor |
Wiadomość |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-19, 17:14 Zatrute boćki
|
|
|
Witam,
Pilnie potrzebna rada czym (poza tym ze mięsem typu ryby) i w jakich iościach karmić male bocki. Maja juz lotki z reszta pewnie wiecie w jakim stadium rozwoju są teraz. Stara padła tacie na rękach, zatruta, drugiego nie ma. Młode wyglądają nieżle ale nie wiadomo czy też nie zeżarły jakiejśc trutki (pewnie zjadla zatrutą mysz, one jescze tydzien zyja po zjedzeniu arszeniku). Tak czy inaczej są głodne, teraz coś tam dostana, ale jak będę dłużej to potrzebne dokładniejsze informacje.
Pozdrawiam
Magda |
|
|
|
 |
Beata
Gorzów n/Wartą

Posty: 1799 Skąd: Gorzów n/Wartą
|
|
|
|
 |
Beata
Gorzów n/Wartą

Posty: 1799 Skąd: Gorzów n/Wartą
|
|
|
|
 |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-19, 23:51
|
|
|
| Bardzo Ci dziękuję, już ZaP mi trochę pomógł, niestety jeden z nich jest nie do uratowania, drugi się zachowuje całkiem dobrze ale to mogą być złego dobre początki. Został strute wczasie oprysku pola!! Padły kuropatwy, bażanty no i stare tych malchów.. widać ten jeden też nie miał szczęcia:( |
|
|
|
 |
Jarek P
Posty: 1580 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2007-06-20, 07:57
|
|
|
| Magda21 napisał/a: | | Został strute wczasie oprysku pola!! |
to się nadaje do SANEPID -u lub do WIOŚ. Czym to było pryskane? |
_________________ Jarosław Paciorek |
|
|
|
 |
Beata
Gorzów n/Wartą

Posty: 1799 Skąd: Gorzów n/Wartą
|
Wysłany: 2007-06-20, 08:27
|
|
|
Jarek P, sanepid takimi sprawami się nie zajmuje, nie ma to nic wspólnego ze złym stanem sanitarnym, i po prostu nie leży to w jego ustawowych kompetencjach. Raczej ochrona środowiska, weterynaria, gmina, a nawet prokurator.
I właśnie kto i czym spryskał to pole |
_________________ PTASIE POGOTOWIE POMOC |
|
|
|
 |
Jarek P
Posty: 1580 Skąd: Siedlce
|
Wysłany: 2007-06-20, 08:52
|
|
|
| Beata napisał/a: | | sanepid takimi sprawami się nie zajmuje, nie ma to nic wspólnego ze złym stanem sanitarnym, i po prostu nie leży to w jego ustawowych kompetencjach. Raczej ochrona środowiska, weterynaria, gmina, a nawet prokurator. |
Jedno z trudniejszych zadań ustalenie instytucji, w której kompetenmcjach taka sprawa się znajduje. |
_________________ Jarosław Paciorek |
|
|
|
 |
Beata
Gorzów n/Wartą

Posty: 1799 Skąd: Gorzów n/Wartą
|
Wysłany: 2007-06-20, 09:00
|
|
|
| Jarek P napisał/a: | | Jedno z trudniejszych zadań ustalenie instytucji, w której kompetenmcjach taka sprawa się znajduje. |
może Grzegorz BP coś podpowie |
_________________ PTASIE POGOTOWIE POMOC |
|
|
|
 |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-20, 09:44
|
|
|
Nie wiem czym pryskał i co, nie pytałam taty, ale mogę zapytać.
O 6:56 padł drugi bociuś. Też zatruty, kompletnie osłabł, zwrócił wszystko co zjadł.
Szkoda |
|
|
|
 |
krotom
miłośnik PRZYRODY ;)

Posty: 305 Skąd: Brodnica
|
|
|
|
 |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-20, 10:10
|
|
|
| No mnie to też dziwi, ale co może wykończyć ptactwo na polu włączając w to bociany?? Bażant OK, siedzi w tym zielsku i je pożera.. ale bociek? Musiał się chyba nawdychać, albo potruło myszy i nornice.Może ktoś tępił gryzonie ? |
|
|
|
 |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-20, 10:20
|
|
|
Przepraszam za sprzeczne informacje !
Bociek ZYJE! Jeszcze. Zajął się nim rano zespół wyciągniętych z łóżka weteryarzy. Dostał kroplówkę i witaminy. Miał mocno rozrzedzoną krew, co wskazywało razem z innymi objawami na zatrucie trutką na szczury. Jeśli przeżyje jeszcze 4h to ma szansę, ale rokowania nie są najlepsze, niestety.
Dowiedziałam sie że miało to miejsce w Bełsznicy koło Lubomii (Śląsk), widocznie ktoś się gryzoni pozbywał i boćki trafiły na 'kupkę' trupów. straszne.
Zal mi małego, bo taki pocieszny. Mógłby jeszcze pożyć troszkę. Dam zać wieczorem co z nim się stało.. |
|
|
|
 |
Beata
Gorzów n/Wartą

Posty: 1799 Skąd: Gorzów n/Wartą
|
Wysłany: 2007-06-20, 11:20
|
|
|
Magdo, napisałaś, że padły też inne gatunki ptaków, np. kuropatwy, które w swoim menu nie mają gryzoni; bażanty owszem..
To właściwie jak było, były te opryski?
Bo jeżeli faktycznie do zatrucia bocianów doszło wskutek zjedzenia wyrzuconych i ogólnie dostępnych zatrutych wskutek deratyzacji gryzoni - to JEST TO SPRAWA SANEPIDU! w zakresie utylizacji odpadów. Należałoby dowiedzieć się szczegółów i zgłosić ten przypadek do właściwego terenowo Powiatowego Inspektora Sanitarnego, który podejmie działania w celu ustalenia sprawcy i ukarania go
Obawiam sie, ze sytuacja może się powtarzać i nie można tego tak ot sobie zostawić!
Pomocą w działaniach powinni tez służyć weterynarze, którzy zajmują sie maluchem.
Obie inspekcje weterynaryjna i inspekcja sanitarna powinny ze sobą współpracować |
_________________ PTASIE POGOTOWIE POMOC |
|
|
|
 |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-20, 11:37
|
|
|
Beato: Trudno mi tak z biegu odpowiedziec na wszytskie, pytania ja niestety nie jestem na miejscu i docieraja do mnie rozne informacje. Wczoraj podalam wszytko tak jak slyszalam od rodzicow i nie dociekalam szczogółów, ale teraz już mozna to wyjasnic:
Znaleziono kuropatwy (!) w tym i młode, i boćki martwe. Bażantów nie, ale w końcu nikt nie szukał. Rozrzedzenie krwi (zniszczenie części białek) jak w przypadku zatrucia trutka daja jeszcze trutki na.. stonkę. Wyglada ze ktos sypał stonke, zatruła sie kuropatwa a potem bociany po zjedzenu malych kuropatw.
Cieżko mi się rozmawia z tatą bo jest w pracy i dodatkowo zajmuje się bocianem. Ma urwanie głowy, bo jeszcze ISO w firmie maja. No cóż bocian w gabinecie prezesa to cos niezwyklego.
Cóż, stonke tępić można (?) wiec wyglada to na nieszczęśiwy wypadek szkoda.. pewnie ten ktoś nawet nie zdaje sobie sprawy ile zlego zrobil. Ziemiaki będę.. a bociek strasznie cierpi. Nie zostal uśpiony bo ciągle ma jakieś szanse.. ale sama już nie wiem. To zawsze największy dylemat |
|
|
|
 |
Magda21
Posty: 19
|
Wysłany: 2007-06-20, 11:48
|
|
|
Co zaś do deratyzacji.. to każdy rolnik czy nawt ja.. mogę sobie sama wytępić szczury ( nie każdy wzywa do tego specjalistów) i wyrzucić zwłki gdzie popadnie. Sanepid jest niewinny jeśli to nie oni wykonywali deratyzację. Jest jakiś przepis który mówi o zabezpieczaniu wytrutych zwierząt? chyba nie.. Jak w zeszłym roku próbowaliśmy się pozbyć nornic z ogrodu to tez sypało się trutkę do norek ( w postaci ziarna) to ogólnie dostępne środki. U nas na szczęście kuropatwy nie podchodzą ani bażanty i zabezpieczaliśmy to ziarno dodatkowo żeby ptaki ie zjadły, ale kogo to tak naprawdę obchodzi?? Później pojawiły się sowy na działce, co prawda wolały polowaću sąsiada ale nie można było ryzykować. Skończyło się na 1 nieskutecznym zabiegu.
Dużo też robie nieuświadomienie ludzi.. zdarza się że mamy na wychowaniu młodą sowę, dużo uczą takie doświadczenia. Kiedyś nie przyszłoby mi do głowy żeby o nich pomyśleć, nawet się nie rozglądałam czy może nie ma ich w pobliżu.
Poza boćkami w tym roku było jeszcze jedno zatrucie, ale to już raczej myszą.Właśnie sowa. Mała. Jak tylko zaczyna się okres kiedy młode wyłaża z gniazd ludzie ja zabierają 'zaopiekować sie bezdomną, opuszczoną sóweczką'. No i jedna taka trafiła do nas ale padła po tygodniu, niby jadła ale była słaba i miała podobne objawy jak bociek.
Nie wiem skąd się wzięła, takie ptaki są anonimowo podrzucane do weterynarza. |
|
|
|
 |
|
|